następne
poprzednie
pozycje

Article

Wywiad - Czy zanieczyszczający płaci?

Zmień język:
Article Opublikowane 2021-03-23 Ostatnio modyfikowane 2021-04-08
5 min read
Photo: © Perry Wunderlich, REDISCOVER Nature/EEA
U podstaw przepisów o ochronie środowiska w UE leży prosty, ale niezawodny pomysł: zasada „zanieczyszczający płaci”. Została ona wprowadzona w formie podatków, grzywien i innych środków, takich jak kwoty emisji zanieczyszczeń i dyrektywa w sprawie odpowiedzialności za środowisko. O tej zasadzie, jej zaletach i wadach rozmawialiśmy z profesorem Geertem van Calsterem.

Czego dotyczy zasada „zanieczyszczający płaci”?

To prosta zasada oparta na zdrowym rozsądku: zanieczyszczający – i mogą to być podmioty lub działalności powodujące zanieczyszczenie – powinien zapłacić za wyrządzenie szkody. Może to oznaczać oczyszczenie skażonego obszaru lub pokrycie kosztów leczenia osób, które ucierpiały wskutek szkody.

Z historycznego punktu widzenia była to bardzo skuteczna koncepcja łagodzenia negatywnych skutków zanieczyszczenia. Stanowiła moralny i prawny nakaz podjęcia działań. W nagłych przypadkach pomogła w kształtowaniu polityki i zorganizowaniu środków, które pozwoliły na rozpoczęcie zdecydowanych działań w celu zidentyfikowania źródeł zanieczyszczeń i podmiotów za nie odpowiedzialnych, w celu zmniejszenia poziomu emisji zanieczyszczeń oraz zrekompensowania szkód. Na przykład w przypadku pewnych rodzajów działalności gospodarczej, o których wiadomo, że powodują uwalnianie zanieczyszczeń, konieczne było zainstalowanie filtrów w celu ograniczenia emisji lub ustanowienie funduszy kompensacyjnych dla całego sektora.

Jednak nawet w prostych przypadkach, w których można zidentyfikować zanieczyszczającego, wdrożenie tej zasady bywa trudne. Sprawca może nie być w stanie zapłacić, a spółka matka lub akcjonariusze nie zawsze mogą być pociągnięci do odpowiedzialności za działalność spółki zależnej. Nie każdy kraj ma dobrze ugruntowane ramy prawne umożliwiające rozpatrywanie takich spraw. Nawet jeśli tak się stanie, proces prawny jest często bardzo długi i kosztowny.

Co więcej, z czasem ta zasada została wykorzystana w bardziej złożonych przypadkach trwałych i powszechnych zanieczyszczeń, takich jak zanieczyszczenie powietrza ze źródeł rozproszonych, gdzie przypisanie i wyegzekwowanie odpowiedzialności staje się jeszcze trudniejsze.

Jak możemy określić kto komu musi zapłacić?

W przypadkach zanieczyszczeń rozproszonych nie jest łatwo wyśledzić i zidentyfikować zanieczyszczającego ani powiązać go z poszkodowanymi. Zanieczyszczenie powietrza może być spowodowane zanieczyszczeniami uwalnianymi z różnych źródeł i różnych miejsc, które mogą się znajdować w granicach różnych krajów. Musimy również pomyśleć o drugiej stronie medalu i „pozytywnych” skutkach tych zanieczyszczających działań. A mianowicie o produktach i usługach, takich jak żywność, odzież czy transport, z których korzysta każdy z nas z osobna, jak i całe społeczeństwo.

Na przykład ulokowana poza UE działalność powodująca zanieczyszczenie może mieć wpływ na społeczności lokalne, ale podmiot macierzysty może znajdować się w UE, a konsumenci europejscy mogą cieszyć się jego produktami. W takich przypadkach trudno pociągnąć do odpowiedzialności tylko operatora. Większa część społeczeństwa często ponosi tego koszty.

Jednakże ani koszty, ani szkody i korzyści nie są rozdzielane równo. Społeczności o niższych dochodach lub grupy szczególnie wrażliwe, takie jak rodziny niepełne, zwykle mieszkają bliżej dróg i są bardziej narażone na zanieczyszczenia pochodzące z transportu drogowego.

Czy są jakieś dobre przykłady skutecznych działań?

Istnieją dwa różne podejścia. Pierwsze ma na celu pomoc poszkodowanym, a w Europie jest wiele dobrych przykładów. Panele tłumiące hałas lub podobne konstrukcje zbudowane wzdłuż autostrad mogą znacznie zmniejszyć poziom hałasu, a tym samym ograniczyć uciążliwość osobom, które tam mieszkają.

Drugie podejście ma na celu przede wszystkim ograniczenie zanieczyszczeń lub szkodliwych działań bądź zapobieganie im. Mogłoby to polegać na wprowadzeniu podatków, kwot zanieczyszczeń lub pewnych rozwiązań technologicznych. Na przykład Europa zaczyna stosować czystsze paliwa lub stopniowo zmniejsza emisje dwutlenku węgla w nowo produkowanych samochodach. W przypadku pewnych sektorów liczba uprawnień do emisji jest ograniczona i może być przedmiotem handlu. Niektóre z tych środków mają na celu dostosowanie ceny, tak aby wpłynąć na zachowania konsumpcyjne. Podobnie wiele państw członkowskich pobiera obecnie opłaty na podstawie poboru lub zużycia wody, zamiast liczby kranów, co znacznie zmieniło sposób, w jaki ją wykorzystujemy.

Czy są jakieś niedociągnięcia w sposobie stosowania zasady „zanieczyszczający płaci”?

Niestety obecny system może być postrzegany i wykorzystywany jako „licencja na zanieczyszczanie” (dopóki możesz zapłacić – jeśli cię stać - możesz zanieczyszczać).  Jest to ściśle związane z nierównym rozkładem korzyści i kosztów tych zanieczyszczających działań. Kwestia nierówności leży także w centrum globalnych negocjacji klimatycznych, zarówno pod względem historycznych emisji (ilość, jaką każdy kraj wyemitował do tej pory), jak i obecnych emisji na osobę. W idealnym świecie każdy otrzymałby tyle samo jednostek emisji dwutlenku węgla.

Drugą główną wadą jest to, że płatność prawie nigdy nie pokrywa wszystkich kosztów. Zanieczyszczone grunty na starych terenach przemysłowych mogą zostać oczyszczone, aby umożliwić zamieszkanie tam ludziom. Jest to bardzo kosztowne przedsięwzięcie, ale niekoniecznie odwraca szkody wyrządzone zbiornikom wodnym lub ludziom i zwierzętom zależnym od tych wód. Wydatki są często ograniczone do kosztów operacyjnych i nie odzwierciedlają rzeczywistej wartości korzyści, jakie czerpiemy z przyrody.

Czy możemy stworzyć system, który pokryje wszystkie straty?

Potrzebujemy spójnego i globalnego podejścia, które odpowie na wszystkie wyzwania, przed którymi stoimy – degradację środowiska, zmiany klimatu, nierówności i wykorzystanie zasobów – w taki sam sposób, jak wyznaczają to Cele Zrównoważonego Rozwoju. Europejski Zielony Ład ma na celu wprowadzenie części tego myślenia do polityki europejskiej.

Aby pokryć rzeczywistą wartość, potrzebowalibyśmy znacznie ambitniejszego systemu podatkowego – dotyczy to zarówno podatku od osób prawnych, jak i od osób fizycznych – zaprojektowanego w celu wywołania zachowania bardziej zgodnego z zasadami zrównoważonego rozwoju. Koszty muszą być uwzględniane nie tylko po stronie konsumpcji, lecz także po stronie produkcji. Ponieważ systemy konsumpcji i produkcji są ze sobą powiązane globalnie, integracja wymaga podejścia wykraczającego poza zasady i przepisy suwerennych państw.

Aby podejście to było skuteczne, musi być wspierane przez system zarządzania obejmujący organy regulacyjne, które mogą zapewnić i egzekwować równe szanse dzięki dobrze zdefiniowanym zasadom. W ramach działań bezpośrednich, oprócz ambitnych podatków i wspólnych standardów, konieczne będą takie środki jak cła antydumpingowe i transgraniczne podatki od emisji dwutlenku węgla, a także wspólne podejście do dotacji szkodliwych dla środowiska. 

 

Profesor Geert Van Calster 
Kierownik Katedry Prawa Europejskiego i Międzynarodowego w Leuven 
Uniwersytet w Leuven

 

Permalinks

Geographic coverage

Temporal coverage

Tagi

w kategorii:
w kategorii: signals, signals2020
Akcje Dokumentu