następne
poprzednie
pozycje

Article

Wywiad - Ekonomia i bioróżnorodność: czy rachunkowość może pomóc ocalić świat przyrody?

Zmień język:
Article Opublikowane 2022-08-09 Ostatnio modyfikowane 2022-08-09
5 min read
Czy oszacowanie wartości ekonomicznej środowiska naturalnego może być pomocne w jego ochronie, czy też potrzebujemy nowych modeli zarządzania? W jaki sposób handel jest powiązany zutratą bioróżnorodności i nierównościami? Naszym rozmówcą był James Vause, główny ekonomista w Centrum Monitoringu Ochrony Środowiska, działającym w ramach Programu Narodów Zjednoczonych ds. Ochrony Środowiska (UNEP‑WCMC), który miał wkład w powstanie raportu prof. Dasgupty ws. ekonomii bioróżnorodności, zwłaszcza rozdziału dotyczącego handlu i biosfery.

Co trzeba zrobić, aby powstrzymać utratę różnorodności biologicznej — określić „rzeczywistą” wartość ekonomiczną przyrody?

Do podjęcia skutecznych działań niezbędne jest myślenie przekrojowe. Może ono obejmować zrozumienie roli środowiska naturalnego w umożliwianiu działalności gospodarczej, wpływu działalności gospodarczej na bioróżnorodność, kosztów i zysków wynikających z wariantów działań strategicznych, odpowiadających na te wpływy, a także ocenę wielorakich korzyści, jakie przynoszą inwestycje w środowisko naturalne. To właśnie próbujemy robić w UNEP-WCMC. Nasza praca skupia się między innymi na obszarach chronionych, rolnictwie, zrównoważonym finansowaniu, turystyce, handlu, infrastrukturze i tzw. niebieskiej gospodarce.

Opublikowaliśmy niedawno artykuł, w którym przedstawiliśmy ogromną ilość pracy wykonanej w ciągu ostatnich kilku lat. Wszystko to wskazuje, że potrzebne jest podjęcie poza sektorem ochrony przyrody działań ukierunkowanych na główne czynniki sprawcze utraty bioróżnorodności. Musimy zmienić sposób zaspokajania ludzkich potrzeb i pragnień, aby zapewnić, że gospodarka światowa będzie funkcjonować z poszanowaniem ograniczeń naszej planety.

Może to wymagać znacznie wyraźniejszego uwidocznienia wartości ekonomicznej przyrody i zapewnienia, że wartość ta będzie brana pod uwagę. Ale to nie wszystko. Jak podkreślono w raporcie Dasgupty, w dużej części problem jest związany z niepowodzeniem instytucjonalnym — tym, w jaki sposób regulujemy działalność gospodarczą i finansową, a także jak mierzymy postęp.

Jakie kwestie z raportu Dasgupty chciałby Pan uwypuklić?

Raport Dasgupty nie wzbrania się przed ukazaniem skali wyzwań, jakie przed nami stoją. Podkreśla, że jeśli mamy zwiększyć zasilenie kapitału naturalnego i zmniejszyć obciążenie biosfery, potrzebne są zmiany na dużą skalę. Zmiany te muszą być oparte na co najmniej tak wysokim poziomie ambicji, koordynacji i woli politycznej, jak te z planu Marshalla wdrożonego po drugiej wojnie światowej. Raport pokazuje, że potrzebujemy zaangażowania zarówno ponad rządami, jak i ponad międzynarodowymi granicami.

Sygnalizuje znaczenie edukacji i zapewnienia, że właściwie doceniamy nasze miejsce w przyrodzie, tak abyśmy chcieli podejmować i podtrzymywać działania, które są konieczne. Zaznacza również rolę jednostki. Wszyscy podejmujemy decyzje, które mają wpływ na środowisko naturalne, możemy zatem być częścią tej zmiany. Ja na przykład zmieniłem ostatnio bank i plan emerytalny.

Jakiego rodzaju struktur zarządzania potrzebujemy, aby przezwyciężyć toniepowodzenie instytucjonalne?

Z naszymi partnerami z Cambridge Conservation Initiative poszukujemy takiego modelu zarządzania krajobrazem, który pozwalaosiągać wiele różnych korzyści, w tym dla bioróżnorodności. Widzimy, że istnieją różne organizacje, z różnymi mandatami i dążeniami, pracujące w ramach różnych, ale nakładających się granic administracyjnych, z których zwykle żadna nie jest zgodna z granicami ekologicznymi. Może nawet istnieć wymiar międzynarodowy, na przykład jeśli występują międzynarodowe interesy handlowe i inwestycyjne. W jaki sposób równoważyć jednocześnie interesy międzynarodowe z potrzebami ludności miejscowej i krajowymi celami dotyczącymi bioróżnorodności? To wyzwanie dla rządzących.

Według programu prac New Nature Economy Światowego Forum Ekonomicznego mniej więcej połowa światowego produktu krajowego brutto (PKB) jest umiarkowanie lub silnie zależna od środowiska naturalnego, a ze względu na globalne połączenia handlowe przychody z tym związane nie są głównie osiągane w krajach, które wytwarzają najwięcej produktów rolnych w skali światowej.

W jaki sposób równoważyć jednocześnie interesy międzynarodowe z potrzebami ludności miejscowej i krajowymi celami dotyczącymi bioróżnorodności? To wyzwanie dla rządzących.

W zmianie sposobu, w jaki nasze modele gospodarki traktują bioróżnorodność, nie chodzi tylko o uzgodnienie dobrych założeń koncepcyjnych po roku 2020 w Konwencji o różnorodności biologicznej, lecz także o ich przyjęcie przez inne instytucje międzynarodowe — w tym przypadku Światową Organizację Handlu. Na szczęście w tej kwestii widzimy już jakieś postępy. Na przykład Porozumienie w sprawie zmian klimatu, handlu i zrównoważonego rozwoju próbuje ustalić, w jaki sposób zasady handlu mogą wspierać cele dotyczące klimatu i zrównoważonego rozwoju.

Jak we wszystkich strukturach zarządzania istotne jest, aby posiadać mechanizm egzekwowania. Ostatecznie to od zaangażowania państw i ich przywódców uzależniona jest alokacja wystarczającej ilości zasobów na walkę z utratą bioróżnorodności. Tutaj również obserwujemy pewne dające nadzieję postępy, takie jak inicjatywa Europejskiego Zielonego Ładu i Zobowiązanie przywódców na rzecz przyrody, podjęte na szczycie ONZ w sprawie różnorodności biologicznej w 2020 r. Jak jednak podkreśla raport Dasgupty, potrzebujemy skoordynowanych działań na olbrzymią skalę.

Jakiego rodzaju nierówności społeczne są powiązane z utratą różnorodności biologicznej?

Po pierwsze, między państwami istnieje nierówność w sile oddziaływania oraz wodczuwaniu jej skutków. Handel sprawia, że są miejsca, gdzie ślad ekologiczny powodowany przez człowieka przewyższa lokalny potencjał biologiczny przyrody, umożliwiający kompensację tego śladu. Spoglądając na to z perspektywy globalnej, oznacza to, że przez możliwość handlu bogatsze państwa napędzają utratę bioróżnorodności na całym świecie. Gdybyśmy zestawili wartości wskaźnika rozwoju społecznego państw z wielkością śladu ekologicznego, który powodują, okazałoby się, że tylko nieliczne państwa kraje swój wysoki wskaźnik rozwoju społecznego osiągają proporcjonalnie do swojego udziału w światowym potencjale biologicznym.

Po drugie, mamy różnice w obrębie społeczeństwa. Odnosząc się do powyższego przykładu z handlem, jeśli weźmiemy pod uwagę, że korzyści z uczestnictwa w handlu niekoniecznie są czerpane przez najbiedniejszą część społeczeństwa, obraz, jaki się maluje, napawa niepokojem. Wynika to z tego, że najuboższe warstwy społeczne są narażone na poniesienie najwyższych kosztów utraty bioróżnorodności związanej z handlem, ponieważ to one w swym codziennym funkcjonowaniu są najbardziej zależne od środowiska naturalnego.

Po trzecie, istnieje także nierówność międzypokoleniowa. Po przeczytaniu ostatnio książki Davida Attenborough „Życie na naszej planecie”, kwestia międzypokoleniowa mnie przeraża. Nasz świat zmienia się bardzo szybko. Analiza przeprowadzona przez Muzeum Historii Naturalnej i Vivid Economics na potrzeby raportu Dasgupty również uwydatniła, że jeśli opóźnimy działania na rzecz ochrony bioróżnorodności o dekadę, koszty ustabilizowania utraty bioróżnorodności ulegną podwojeniu, a szansa zachowania podobnego poziomu bioróżnorodności do tego, który mamy dzisiaj, przepadnie. W związku z tym konieczność podjęcia niezwłocznych działań jest dzisiaj bardziej oczywista niż kiedykolwiek wcześniej.

Czy przyjęty przez ONZ nowy system rachunków ekonomicznych środowiska może zrewolucjonizować nasze podejście do oceny wartościprzyrody?

Raport Dasgupty sugeruje, że musimy się przestawić na pomiar naszego bogactwa jako miary postępu ekonomicznego, rezygnując z parametrów przychodu lub poziomu rozwoju działalności uwzględnionych w PKB. Proponuje, abyśmy mierzyli nasz postęp na podstawie bogactwa inkluzywnego, które obejmuje kapitał naturalny. Idea ta została zawarta w przyjętym przez ONZ nowym systemie rachunków ekonomicznych środowiska — rachunków dotyczących ekosystemów (SEEA-EA), ponieważ kluczową częścią zasobów naturalnych są nasze ekosystemy.

Widzimy już wpływ nowego systemu w naszej pracy. Metodyka SEEA-EA sprawiła, że dane dotyczące różnorodności biologicznej mają szerszy zasięg. Zamiast skupiać zainteresowanie wyłącznie ministerstw środowiska, są one teraz zestawiane i rozpowszechniane przez krajowe urzędy statystyczne, a potem szczegółowo analizowane przez departamenty planowania gospodarczego, które następnie uwzględniają kwestie ochrony przyrody w dokumentach dotyczących rozwoju społeczno-ekonomicznego. To dość ekscytujące i obiecujące.

Czy jest Pan optymistą, jeśli chodzi o naszą zdolność do zmiany postrzegania wartości przyrody orazdo zmiany naszych zachowań?

Myślę, że ludzie rzeczywiście chcą zmiany i oczekują od rządów więcej niż tylko słów. Sądzę też, że pandemia COVID-19 była niejako dzwonkiem alarmowym.

Również w raporcie Dasgupty jest mowa o idei preferencji zakorzenionych społecznie, która oznacza, że na zachowanie i sposób postępowania jednych ludzi ma wpływ zachowanie i sposób postępowania innych. To daje nadzieję, że powszechna zmiana zachowania jest możliwa i to niższym kosztem, niż moglibyśmy się spodziewać, jeśli ludzie zechcą się dostosować. Aktualna moda na diety z przewagą produktów roślinnych może być dobrym przykładem.

James Vause

James Vause
Główny ekonomista w UNEP-WCMC

Permalinks

Geographic coverage

Temporal coverage

Tagi

w kategorii:
w kategorii: signals, signals2021
Akcje Dokumentu